Dawali im 8 mln na amfiteatr. Radni: Nie, dziękujemy

 Unia chciała dołożyć 8 mln zł, żeby we Włodawie powstała nowoczesna atrakcja turystyczna. Radni się nie zgodzili. – Zadałem im pytanie, czy zależy im na tym, żeby otrzymać pieniądze i coś zrobić, czy raczej na tym, żeby nie robić niczego? Nie otrzymałem odpowiedzi. Radni też nie chcą komentować w mediach swoich decyzji – narzeka burmistrz.
Włodawa miała wielki plan na wykorzystanie środków unijnych. Chciała ze Starej Kaflarni i jej okolicy zrobić amfiteatr na 850 miejsc. Do tego promenada Nadbużańska i ścieżka rowerowa wzdłuż rzeki Włodawki. Zostałby odnowiony park przy ul. Kościuszki. – Jest w strasznym stanie. Właściwie to same stare drzewa. Chcemy tam postawić nowe ogrodzenie, zrobić nowe alejki, nowe nasadzenia. Mamy też zająć się odwodnieniem terenu. Park jest przy zabytkowej cerkwi na Szlaku Trzech Kultur – naszej atrakcji turystycznej. Budynek ma problem z odprowadzeniem wód deszczowych i nasza inwestycja ten kłopot by rozwiązała – mówi burmistrz Włodawy Jerzy Wrzesień (PO).

Lodziarnie, restauracyjki

Kilka słów o samej kaflarni. Według pomysłu ratusza miała stać się centrum kulturalno-rekreacyjnym. Byłyby tam sale do zajęć plastycznych i muzycznych, sala nagrań, schronisko młodzieżowe i kawiarenka serwująca regionalne przysmaki. – To zaledwie dwa nowe miejsca pracy, ale wokół powstawałyby kolejne: jakieś lodziarnie, restauracyjki – snuje plany Wrzesień.

Kiedy kilka lat temu Włodawa chciał zdobyć pieniądze unijne na tę inwestycję. Burmistrz bał się jedynie dużej konkurencji. Szacowano, że odnowa kaflarni i jej okolicy będzie kosztować 11,5 mln zł. Zarząd województwa, który zarządza pieniędzmi z UE, był w stanie dołożyć połowę potrzebnej kwoty.

Przez lata sporządzono nowe kosztorysy i wyszło, że całość potaniała do 9,2 mln zł. Z UE można było wyciągnąć połowę środków. – W grudniu już mieliśmy ogłosić, że nic z tego nie będzie, ale dostaliśmy nagle informacje, że kwota dofinansowania będzie zwiększona. Byłem zaskoczony – przyznaje Wrzesień. W efekcie Włodawa na inwestycję szacowaną na 9,2 mln zł miała dostać aż 8 mln zł z Unii. Sukces i powszechna radość? Niekoniecznie. Na skorzystanie z tych pieniędzy musiała się zgodzić rada miasta. W ostatni piątek powiedziała funduszom unijnym „nie”.

Będzie stała i niszczała

„Przeciw” było ośmiu radnych, „za” siedmiu. – Czas nagli, żeby wykorzystać pieniądze, mamy właściwie dwa lata – mówi Wrzesień. – Już się przyzwyczaiłem do opozycji w radzie. Drugą kadencję tak mam, ale nie jestem w stanie przeprowadzić mentalnej analizy radnych PiS, SLD i niezrzeszonych, którzy głosowali przeciwko. Zadałem im pytanie, czy zależy im na tym, żeby otrzymać pieniądze i coś zrobić, czy raczej na tym, żeby nie robić niczego? Nie otrzymałem odpowiedzi. Radni też nie chcą komentować w mediach swoich decyzji – narzeka Wrzesień.

Co więcej, burmistrz ocenia, że aby zrealizować inwestycję, nie będzie trzeba brać kredytów. – A jeśli nawet, to niewielki i nie będzie problemem. Zadłużenie miasta to 22,5 mln zł. Powstało, bo korzystamy z funduszy unijnych. Wartość inwestycji, które zrealizowaliśmy, to 55 mln zł – wylicza Wrzesień.

Na poniedziałek chce zwołania kolejnej sesji w sprawie kaflarni. Jeśli radni znów się nie zgodzą, to z projektu nici. – A te trzy miliony złotych przeznaczymy na remont ulic ujętych w projekcie. I tyle. Kaflarnia będzie nadal stała i niszczała – kwituje.

Żródło: http://m.lublin.gazeta.pl/lublin/1,106513,15643207.html?i=0

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress