Właściciel nie zdążył

Rozszerza się lista nietypowych interwencji i „gości” strażników miejskich we Włodawie. Tym razem trafił na nią żółw.Nie wiadomo czy zwierzę uciekło czy zostało porzucone. Przyniosła je do siedziby straży dwójka mieszkańców, która twierdziła, że znalazła żółwia w rejonie ul. Jasnej. – Próbując wyjaśnić tę sprawę wzięliśmy pod uwagę wiele hipotez, ale jedna wydawała nam się najmniej prawdopodobna – raczej nie uciekł właścicielowi, bo to żółw – mówi komendant włodawskich strażników Sławomir Borkowski. Jego funkcjonariusze mieli ze gadem dodatkowy kłopot, ponieważ okazało się, że nie jest to zwykły żółw błotny, którego można po prostu wypuścić. – To raczej żółw hodowlany, który w środowisku naturalnym nie miałby większych szans na przeżycie – dodaje komendant Borkowski. Ostatecznie żółw znalazł nowego właściciela, który obiecał, że postara się skutecznie zadbać o to, by jego podopieczny mu nie uciekł. Strażnicy miejscy we Włodawie dość często trafiają na nietypowe sprawy. W przeszłości nie tylko zajmowali się dzikimi zwierzętami, ale również m.in. wyjaśniali kto na znaku drogowym zawiesił… drzwi pokojowe oraz łapali wałęsająca się po mieście krowę, która uciekła właścicielowi, ponieważ przestraszyła się burzy.

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress